Feministka z dredami, której potrzebował Nobel!

„Czułość jest najskrytszą odmianą miłości” – mówiła o swoim pisarskim credo Olga Tokarczuk w wygłoszonej w Sztokholmie mowie noblowskiej. Ale oprócz niezwykłych książek Tokarczuk, warto też przyjrzeć się jej włosom. Niezmiennie z czułością.

Jak sama mówi, lubi od zawsze „kolorowe sukienki, chusty i wygodne buty”. Od młodzieńczych lat nosiła się krótko. Aż podczas dłuższego pobytu w Azji kilkanaście lat temu włosy znacząco urosły. Wracała do kraju, pojechała na lotnisko, ale tam zastał ją strajk, który na kilka dni uniemożliwił jakiekolwiek loty. „Szwendaliśmy się po ulicach w oczekiwaniu na jakieś informacje i wielu z nudów zaczęło korzystać z usług miejscowych artystów ulicznych. Mnie zaczepił człowiek od dredów i powiedziałam sobie – dlaczego nie?” – wspominała w wywiadzie dla „Twojego Stylu”.

Jej nowe włosy przylgnęły do niej na wiele lat, chociaż na początku miały być rozwiązaniem na chwilę: „Okazało się, że dredy to najmniej zajmująca czas i pieniądze fryzura. Dokładnie taka jaka mi pasuje”.

Gdy gruchnęła wiadomość o Noblu, dredy Olgi Tokarczuk zaczęły emocjonować czytelników nie mniej niż jej książki. A pisano o nich rzeczy najróżniejsze. „Że rasta, że anarchia, że nie polskie, że afrykańskie, że nie przystoją mojemu wiekowi, brzydkie, dziwaczne, niekobiece, wskazujące na ekoterroryzm… I że powinnam dorosnąć, a po Noblu natychmiast zmienić fryzurę, bo ta obecna nie przystoi laureatce tak prestiżowego wyróżnienia” – opowiadała „Gazecie Wyborczej”.

Olga-Tokarczuk13
Olga-Tokarczuk3

Dredy czy „kołtun polski”? 

Jedna z kanadyjskich pisarek zdziwiła się, że Nobla przyznano „białej kobiecie z dredami”, bo przecież dredy zarezerwowane są dla czarnoskórych. Ale sama Tokarczuk podczas pobytu w Holandii właśnie od czarnych Holendrów dostawała najwięcej sygnałów sympatii. Gdy pytano ją, czy ma męża z Afryki, odpowiadała, że „dreadloki wcale nie są wynalazkiem rastamanów i Afrykanów”. A korzenie mają w… Polsce.

To właśnie w naszym kraju w XVII wieku niezwykle popularnym uczesaniem był tzw. „kołtun polski”. Nietypową fryzurę chętnie przemycano zagranicę – dorobiliśmy się nawet łacińskiej nazwy „plica polonica”. Jak pisze Tokarczuk („Moment niedźwiedzia”): „W pewnym sensie możemy być dumni, że wprowadziliśmy ten rodzaj uczesania do Europy. Powinno się dodać plica polonica do listy naszych wynalazków, obok nafty, pierogów i wódki”.

W słowiańskim kołtunie – jak zauważyła Małgorzata Sadowska – nie chodziło tylko o fryzurę. Uważano bowiem, że splątane włosy mają funkcję magiczną: mogą zadawać uroki, ale też chronić przed chorobami, rzucać przekleństwo i leczyć. „Wystarczyło przejść biedniejszymi ulicami Warszawy, aby go dostrzec na głowach ludu – plica polonica, kołtun, jak go tu zwą: dziwny twór ze skręconych, zbitych włosów w różnych postaciach, a to postronków, a to kłębu włosianego, czy jakby warkocza podobnego do bobrzego ogona. Uważano, że ów kołtun jest pełen dobrych i złych mocy, tak iż jego właściciele woleli podobno umrzeć, niż się go pozbyć” (Olga Tokarczuk w „Opowiadaniach bizarnych”).

Olga-Tokarczuk7
Olga-Tokarczuk12

Rzadkie połączenie: talent i miły charakter

Afera noblowska sprzed roku, czasami zaskakujące werdykty w ostatnich latach: literacki Nobel – choćby w porównaniu do czasów, gdy otrzymywała go Wisława Szymborska – nie miał ostatnio najlepszej prasy. Nagroda dla Olgi Tokarczuk pogodziła wszystkich: to nie tylko znakomita, czytana na całym świecie pisarka, ale też niezwykła, skromna, piekielnie inteligentna i niepospolicie wrażliwa osoba o zwariowanym poczuciu humoru.

„Feministka z dredami, której potrzebował Nobel” – pisał o Noblu dla Tokarczuk „The Guardian”. „Kiedy Nagroda Nobla umieszcza ją ostatecznie w podręcznikach do historii literatury, trudno o niej pisać per Olga” – komentował Jerzy Sosnowski. „A przecież pozostaje ona Olgą – ciepłym człowiekiem, gotowym do rozmów serio i na żarty, serdecznym w kontaktach, lojalnym wobec przyjaciół. Zdarzało mi się nieraz mówić sarkastycznie, że Pan Bóg jest sprawiedliwy i dając komuś talent, miły charakter podarowuje komuś innemu. A jednak w tym wypadku Jego szczodrość zapiera dech w piersiach”.

TK

Olga-Tokarczuk-Tallulah
Olga-Tokarczuk4

TALLULAH HAIR & BEAUTY